Szedłem sobie spokojnie po lesie wsłuchując się w muzykę lasu w nocu,gdy nagle poczułem zapach krwi.
Hmm.Jedzonko-pomyślałem i pobiegłem w stronę zapachu.
I wtedy stanąłem jak wryty.Przede mną leżał Fire. Z pyska ciekła mu krew,na łapach nie miał kawałków futra. Zbierało mi się na płacz. Próbowałem go podnieść,ale niestety nie udało mi się to.
Westchnąłem. Postanowiłem wezwać pomocy. Zawyłem.
<Ty dokończysz>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz