-Nigdy w życiu!-wykrzyknęłam-Nikogo nie słucham nawet ciebie!
-Ale mnie powinnaś się słuchać, z resztą nie ważne.-machnął łapą
Zrozumiałam,że zraniłam go.
-Aczkolwiek takiego silnego i mądrego wilka mogę słuchać-schlebiłam go
Uśmiechnął się z wdzięcznością.
-No dobrze-powiedziałam-Przepraszam.
-Już nie ważne-powiedział i przytulił mnie.
-A wracając do tematu mojej matki...-zaczęłam
-Wrócisz?!-zawołał uradowany
-Nie-odparłam-Już ci mówiłam,że nikt oprócz ciebie mnie nie obchodzi.
Westchnął i powiedział:
-Ja chcę tylko twojego dobra.
-Dobrze mi jest z tobą-odpowiedziałam
Był smutny,coś go gryzło.
-Co ci leży na sercu?-spytałam zmartwiona
-Idź z tąd Blood-powiedział
-Słucham??
-Proszę idź,tak będzie lepiej-rzucił przez bark,pocałował mnie i wbiegł w las zostawiając mnie samą na pastwę losu.
<Ayer...??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz