Dzień 34 Byłam już naprawdę, ale to naprawdę daleko od domu. Ta ziemia była niczyja. Okrążały mnie piękne widoki. Znalazłem jaskinię. Chciałem oderwać myśli, zająć się czymś by przestać myśleć o Blood. Stałem się silniejszy, zmeżniałem. Już nie byłem dzieciakiem, który przez całe życie żartuje. Wykorzystywałem swoje moce. Przemieniałem się w węża, dusząc ofiarę. W innych zatapiałem swoje zęby i pazury z jadem. Mój wygląd się zmienił. Byłem naprawdę wysoki i muskularny. Dorównywałem samcom Alfa w najsilniejszych watahach. Miałem ostre kły i pazury. Moja sierść była twardsza, gęstsza i grubsza. Planowałem któregoś dnia odwiedzić watahę, więc udałem się w drogę ku niej. Spotkałem kilka wilków, którzy nie byli mile nastawieni. W większości przypadków dochodziło do walki na śmierć i życie. A ja nadal żyję, to o czymś świadczy.. Zyskałem nową moc, ale nie chce jej zdradzać to tajemnica. W mojej rodzinnej watasze zostanę na kilka dni. Chce je spędzić z rodziną i dziewczyną. Nie byliśmy małożeństwem z Blood. Tylko chodziliśmy ze sobą, ale traktowaliśmy to bardzo poważnie.Bałem się jej reakcji, że nie wróciłem na stałe i ide w dalszą wędrówkę. Byłem już na terenie watachy, czułem się podekscytowany tym , że znowu ich wszystkich zobaczę. Zbliżałem się do jaskini rodziny, była tam Mel mama i ojciec. Przytulili mnie, porozmawialiśmy chwilę. Potem poszedłem do Blood, zobaczyłem ją. Siedziała sama na skale wapiennej przy wodospadzie.
<Blood dokończysz>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz