Pewnego dnia po obiedzie część naszego stada a mianowicie: Śnieżna,
Biały Kieł, Mack, Samson, Nina, Moon i ja wyruszyli na polowanie. Dość
szubko złapaliśmy trop. Szliśmy ok. półgodziny i nagle wpadliśmy na coś
dziwnego a przynajmniej nie normalnego, to był zapach nie znanego nam
wcześniej wilka główny tropiący czyli Śnieżna - samica beta zdziwiła
się początkowo i poprosiła by jej partner - Biały kieł sprawdził czy się
nie myliła. Niestety to nie była pomyłka i trzeba było znaleźć
intruza.
- Ja idę – powiedziała Śnieżna
- Dobrze idź – odparł Biały Kieł
- Mack, Samson, Czarna Noc za mną reszta zostaje z Białym Kłem. Wrócimy
już z niechcianym gościem. – to ostatnie zdanie było skierowane do
Białego Kła.
Szliśmy ok. godzinę aż natknęliśmy się na niego, Śnieżna kazała a siedzieć w ukryciu.
Potem kazała go otoczyć i unieruchomić gdy był już otoczony wyszliśmy z
ukrycia, ale niestety nie wytrzymałam i od razu rzuciłam się na niego.
- Masz trzy sekundy by odpowiedzieć kim jesteś i czemu jesteś na naszym terytorium. - powiedziałam
- Dobra, spokojnie jestem Saturn. – Odpowiedział intruz
- Dobra Saturn, dlaczego jesteś na naszym terytorium?
- Nie wiedziałem że to wasz teren!
Zeszłam z niego potem wzięli go chłopcy.
- I niby mamy mu wierzyć? – spytała Śnieżna
- A mamy jakiś wybór ?
- Ja myślę że lepiej było by go zabić. – burknął Mack
- Ja nigdzie z wami nie chce iść!- Odezwał się nagle
- Idziesz albo zabijemy Cię na miejscu. – zakomunikowała mu Śnieżna
Całą drogę nie odezwał się ani słowem, Chyba że go zapytano. Co jakiś
czas spoglądał na mnie Szłam ostatnia bo niezbyt mu ufałam).Popoocie
Śnieżna od razu poszła do alf opowiedzieć im o całej sytuacji poszłam za
nią by dowiedzieć się co go czeka.
- No to co robimy? - spytała Śnieżna
- Powiedziałaś że on nie wiedział że to nasz teren i nie ma watahy?
- Tak, a dlaczego pytasz. Chyba nie chcesz go przyjąć
- Owszem chce.
W tej chwili popędziłam aby mu przekazać dobrą nowinę.
- Masz farta – zaczęłam
- Dlaczego tak sądzisz? – spytał
- Bo chcą Cię przyjąć do watahy
- Tak – powiedział zdziwionym głosem
- Prawdopodobnie tak
Wyszłam by mnie tam nie zastali, ale słuchałam.
- Możesz zostać w naszej watasze ale na początku będziemy cię obserwować – powiedziała Elena
- Dobrze
- Tylko chcieliśmy wiedzieć na jakim stanowisku chciałbyś być
- Na tym co ta „Czarna piękność”
- Mówisz o Czarnej Nocy – powiedziała Elena z lekkim rozgoryczeniem na pysku
- Tak o niej.
- Czyli na stanowisku Łowcy
- Zgoda.
Tak to się właśnie się stało.
Koniec
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz