Wstałem rano i postanowiłem pobiec nad strumień aby się wykąpać , Anaya
siedziała na skale patrząc na chmury . Podbiegłem do niej i ciepło się
przywitałem . Wilczyca była zdziwiona miłym powitaniem , spóściła głowę i
odbiegła kawałek ode mnie . Zdziwiłem się jej reakcją . Zebrałem się w
sobie i podszedłem do niej . Anaya również się zbliżyła i wrogo
nastroszyła sierść , ogon jednak trzymała opuszczony . W tym czasie
wyczułem inną woń niż zapach Anayi . Usłyszałem cienki pisk .
Postanowiliśmy pobiec w tamtą stronę . Kiedy dotarliśmy na miejsce
zdziwiliśmy się , piszczenie dochodziło z ogromnego krzaka . Anaya
naychmiast pobiegła do krzaka , z którego dochodził dźwięk . Chwilę
później słychać było tylko mlaskanie i popiskiwanie . Ostrożnie
zbliżyłem się do rośliny . Anaya wystawiła pysk i polizała mnie .
Pozwoliła mi zajrzeć do środka , wtedy zobaczyłem , cztery małe ,
puchate szczeniaki skomlące cichutko . Przestraszyliśmy się trochę ,
ponieważ nie wiedzieliśmy czy zabrać je do stada , czy zaakceptują małe ,
czy zostawić je na pastwę losu ....
<<Anaya , dokończysz ;D >>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz