Anaya coraz bardziej mnie pociągała. Chciałem jej bronić zawsze i wszędzie.
Pewnego razu spytałem się czy chce iść ze mną nad jezioro. Zgodziła się.
Połowę drogi przeszliśmy w milczeniu.
-Lubisz mnie?-spytała po chwili
-Hmm-mruknęła
Zastawiłem jej drogę.
-Co ty robisz?-spytała oburzona
Westchnąłem.
-Nie rozumiesz-spytałem zasmucony
-Co mam rozumieć-spytała ostro
-Kocham cię!-wrzasnąłem
Wytrzeszczyła oczy. Staliśmy tak cicho ok.10 min. Nagle zauważyłem,że po oczach Anayi lecą łzy.
Chciałem podejść do niej i odetrzeć jej oczy,ale odskoczyła gwałtownie w bok.
-Przepraszam-odparła zmieszana-Ale jeszcze nie spotkałam takiego wilka,który by był tak miły jak ty,Swizz.Dziękuję.
Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją. Nagle wyczułem obecność wilka i odwróciłem się.
Za nami stała Elena.
<Elciu,skarbie skończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz