Usiadłem przed jaskinią. Chwile potem wyszła z niej Awera. Była taka piękna. Uśmiechnęła się do mnie.
-Co mięśniaku się tak na mnie patrzysz, ha ha -zaśmiała się.
-A co nie mogę patrzeć na piękną istotę?- odparłem.
-Nie będę narzekała. Chodźmy nad strumień!
-No dobra, dobra. Ale wiesz jak ja wyglądam cały mokry.
Pobiegliśmy. Woda tego ranka była przejrzysta, aż można było zobaczeć
swoje odbicie.Zanim się obejrzałem Awera wskoczyła do wody. A ja za nią.
Moczyliśmy się dość długo, przewracaliśmy, nurkowaliśmy,przytulaliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz