środa, 22 sierpnia 2012

Od Renesme c.d. opowiadania Belli


Rzeczywiście Jacoba znalazłam nad jeziorem. Najwidoczniej czekał na mnie.
 - O już jesteś! I co zaszkoczona moją niespodzianką? - spytał uradowany.
 - I to jak! Tak wiele dla mnie robisz, a ja nic dla ciebie nie przyszykowałam. - powiedziałam smutno.
 - Jak to? - spytał zdziwiony - Przecież dla mnie najważniejsze jest to, że jesteś ze mną!
 Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi.
 - Ohhh jesteś taki kochany! - pocałowałam go w policzek - To już piąta nasza rocznica ślubu! Jak ten czas leci!
 Siedzieliśmy tak nad jeziorem do zmroku, rozmawialiśmy o przeszłości, jak się poznaliśmy, jak wyglądał nasz ślub itp.
 - No to co wracamy do domu? - spytał Jacob.
 - Zostańmy tu na noc! - poprosiłam go - Zobacz jak tu jest pięknie, księżyc pięknie odbija się w wodzie i miliony gwiazd nad naszymi głowami świeci spelnie dla nas.
 - No to zapowiada się na uroczą noc... - powiedział z nutką romantyzmu.
 - O tak. - zamruczałam mu do ucha.
 Chwilę później zaczęliśmy się całować.

 I tak czas płynął mi dalej. Aż dwa miesiące później zmieniło się całe moje życie.
 - Hmmm, czy nie uważasz, że trochę przytyłam? - spytałam Blue Eye.
 Byłyśmy na polawaniu, kilka metrów przed nami szedł Jacob.
 - Czy ja wiem? - wiedziałam, że nie chce mnie urazić - Może troszkę...
 - Troszkę?! Chyba bardzo! - powiedziałam - Wcale więcej nie jem, a brzuch urósł mi jak nie wiem...
 Wtedy nagle poczułam straszny ból brzucha. Padłam na ziemię. Ból był straszny! Jęczałam i wierzgałam się. Chwilę, póżniej spostrzegłam Jacoba u swojego boku.
 - Rene co ci jest? - powiedział z przerażeniem w oczach.
 - Nie wiem...
Gdy nagle poczułam lekkie kopnięcie w brzuchu. Już wiedziałam co mi było.
 - O Boże Jacob... ja rodzę!
 Popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
 - Ok. Teraz głeboko oddychaj. - powiedziała Blue.
 Tak zrobiłam, a chwilę później poczułam ulgę. Chwiejąc się, wstałam, by zobaczyć moje dziecko. To był chłopiec!
 - Jasper - powiedziałam jednocześnie z Jacobem.
 Płakałam ze szczęście. Malec się do nas uśmiechnął. Był cudowny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz