Byłam
wściekła, jak ja mogłam dać uciec temu wilkowi? Przecież watasze grozi
teraz śmiertelne niebezpieczeństwo! I to przeze mnie! Mogłam
przynajmniej wtedy spróbować, go dogonić i zatrzymać, a nie się go
przestraszyć! Biegłam przez las, starałam się uciec od swoich myśli, ale
nie mogłam. Widziałam ciągle przed oczami zakrwawionego Fire'a.
Próbowałam odgonić te obrazy, ale one ciągle wracały! Zaczęłam płakać.
Muszę coś zrobić, ale co? Wiem! Muszę go dopaść, żeby nie zrobił już
nikomu krzywdy! I tak nie miałm nic do stracenia... nie miałam partnera,
szczeniaków, przyjaciół... No chyba, że Śnieżną. Ale i tak za mną by
nikt nie płakał. Więc zawsze można było by spróbować. Byłam silna! Dam
radę! Tylko muszę porozumieć się z lasem, by go znaleźć. Lesie, gdzie on
jest?! Przed oczami zobaczyłam go, całego czarnego z oczami pełnymi
gniewu. Nagle poczułam lekki wietrzyk, który unosił płatki kwiatów, to
on miał mnie do niego doprowadzić. Dam radę, dam radę...
Ehhhm... - pomyślałam - Przepraszam, ża was naraziłam bracia, teraz postaram się to naprawić! Zaczęlam biec za płatkami kwiatów, gdy nagle zza krzaków wyłoniła się Elena. Chyba wiedziała co chciałam zrobić. No tak, przecież ona wie tyle o nas, jakbyśmy byli jej własnymi szczeniakami. No to z planu nici! < Elena, dokończysz? > |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz