poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Od Belli c.d. opowiadania Dragona

Podczas drogi nad jezioro, rozmawiałam z Dragonem o wszystkim co się dało. Wiedziałam, że znalazłam prawdziwego przyjaciela. Choć znałam go tylko dzień, dogadywaliśmy się jak nikt. Byłam szczęśliwa, że tego dnia nie spędzę sama. W końcu doszliśmy do jeziora.
- To co popływamy? - zapytał mnie.
- Ehm... pewnie. - mruknęłam.
Weszliśmy do wody. Przepraszam... to ja weszłam, on wbiegł. Widać było, że lubi pływać. Ja stałam nad brzegiem, a Dragon był już na głebinach.
- Czemu nie wchodzisz dalej? - spytał z zaciekawieniem - Boisz się wody? Jeśli chcesz możemy robić co innego.
- Nie, nie! - zaprotestowałam - Ja po prostu mam tąką traumę z dzieciństwa... Kiedyś to się prawie utopiłam, od tamtej pory nie wchodzę do wody dalej niż do kostek.
- Nie martw się. - powiedział z uśmiechem - Nie dam ci się utopić. Chodź, będę cię asekurować.
Gestem ręki zachęcił mnie do podpłynięcia.
- No dobrze. Ale jakby co to mnie ratuj! - zaśmiałam się.
- Oczywiście.
Zaczęłam iść. Woda sięgała mi coraz wyżej, aż w pewnym momencie straciłam grunt pod nogami. Zachłysnęłam się.
- Wszystko w porządku?! - spytał się z nutką przerażenia.
- Ok. Teraz to ty się boisz. - powiedziałam śmiejąc się.
- Hahaha, bardzo śmieszne. - mruknął pod nosem.
Powoli do niego dopływałam. Uśmiech na jego twarzy mnie mobilizował do dalszego płynięcia.
- No widzisz i czego było się bać? To co nurkujemy? - zaproponował.
- Co?! O nie, nie, nie... - zaprotestowałam.
- Proszę, bedzie fajnie. Zobaczysz, po tem będziesz mi dziękować, że ci pomogłem przebrnąć strach.
Podał mni łapę, żebym go złapała. Z westchnieniem przyjęłam ją. Zanurkowaliśmy, rzeczywiście widoki były fantastyczne. Miał rację już żałowałam, że nigdy nie zrobiłam tego wcześniej. Było cudownie. Nagle Dragon mnie puścił i odpłynął trochę dalej zerkając co chwilę na mnie i się uśmiechając. Chyba chciał się ścigać. Zaczęłam płynąć w jego stronę, starałam się go dogonić, niestety był szybszy. Nagle poczułam, że o coś zachaczyłam tylną łapą. Próbowałam to zdjąć, ale to nie chciało puścić. Chciałam zawołać Dragona, żeby mi pomógł niestety z mojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Czułam powoli, że zaczyna mi brakować tlenu. Wierzgałam się na wszystkie strony by to coś puściło, jednak traciłam tylko siły. Za nic nie chciało mnie puścić. Potrzebowałam jak najszybciej tlenu! Powoli wszystko zaczęło mi się przed oczami rozmazywać. Potem widziałam tylko ciemność...




<Dragon skończ>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz