Krew! Ludzie! Ciemność! Biegłam koło Ayer'a. Było ciemno!Nagle usłyszałam strzał.
Obróciłam się. Jeszcze biegł. Jeszcze tylko kawałek i drzewa,które mogły nas zasłonić przed ludźmi.
Kolejny strzał. Usłyszałem uderzenie o ziemię. Ktoś padł. Obróciłam się.
Ayer leżał. Podbiegłam do niego. Był martwy. Znów strzał i przeszywający ból.
-Aaaa!-krzyknęłam i wstałam
Ayer również się zerwał.
-Co jest?-przytulił mnie
-Jaaa...-nie mogłam nic powiedzieć.
-Co?
-Kreew...Luudzziiee...Mrookk-dukałam
-Mamy iść teraz?-zapytał
-NIE!-wrzasnęłam przerażona.
<Uspokój mnie...!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz