-Będzie mi bardzo miło-odparłem i uśmiechnąłem.
Spojrzała się na mnie tak czule i słodko,że poczułem,że się rumienię.
Odwróciłem wzrok od jej hipnotyzujących oczu.
-A teraz co robimy?-zapytałem
-Jesteśmy w Końskiej Dolinie-mruknęła-Może pogonimy stada?
Zgodziłem się. Stado uciekało szybko i rżało donośnie. My biegliśmy po miękkiej ziemi,gdy nagle Sasha się potknęła i upadła. Podbiegłem do niej i pomogłem wstać. Usłyszałem chichot.
-Słyszysz?-zapytałem się jej
-Co?-zapytała
-Ktoś nas śledzi-szepnąłem-Możesz iść?
-Tak-stwierdziła i podeszliśmy do krzaków w których siedziała Luna z Jaxomem.
-Co wy tu robicie?-zapytała ostro Sasha
-Nic-opowiedzieli i uciekli. Prychnąłem.
-Niezłe z nich gamonie-stwierdziłem-Prawda?
-Fakt.Co robimy,bo stado uciekło?
<Sasha:)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz