poniedziałek, 3 września 2012

Od Belli c.d. opowiadania Dragona


Czas leciał niemiłosiernie szybko, a szczególnie zauważa się to po dzieciach, jak rosną. A wydawałoby się, że je wczoraj urodziłam. Moje maluchy umiały już polować, tylko, że na króliki, ale sarny i karibu jeszcze przed nimi. Cieszyłam się, że nie spotkał ich ten sam los co mnie jak byłam mała. Wprawdzie nikomu tego nie mówiłam, ale jak byłam szczeniakiem straciłam rodziców... Znaczy mama została zabita przez myśliwych, zresztą jak cała wataha, Mrocznej Gwiazdy. Ja bawiłam się wtedy, gdy myśliwi znaleźli innych, a mianowicie, byłam na polanie i ganiałam za motylami. Gdy nagle usłyszałam strzały. Pobiegłam szybko w stronę watahy, a tam... byli wszyscy... nie żywi. Chciało mi się płakać, jednak początkowo nie znalazłam ciał moich rodziców. Zaczęłam ich szukać, ale nigdzie nie mogłam znaleźć. Poczułam iskierkę nadziei w sercu, że może przeżyli, jednak nie długo później znalazłam mamę, nie żyła. Leżała nie daleko naszej watahy, udało się jej uciec, ale nie daleko. Lecz taty nie widziałam, może go porwali? Albo też zabili? Nie wiedziałam tego... Leżałam tak koło mamy płacząc całe dwa dni. Aż pewnego dnia przed oczami zobaczyłam pięknego konia, co później okazało się, że był to jednorożec. Była to moja towarzyszka, Esmeralda, która mnie wychowywała, polować musiałam nauczyć się sama, ale byłam samoukiem, więc szybko mi poszło. Aż do dzisiejszego dnia mną się opiekowała. Ale teraz mam nowe życie, w nowej watasze. Gdy to wszystko sobie przypomniałam, zaczęłam płakać. Dragon popatrzył na mnie zdziwiony. Dzieci były w szkole.
 - Co się stało kochanie? - spytał niepewnie.
 - Wiesz, ja ci nigdy nie mówiłam o swoim dzieciństwie... - wtedy opowiedziałam mu wszystko.
 - Przykro mi. - powiedział smutno - Ale niestety przeszłości nie można zmienić.
 - Wiem. - chlipnęłam, gdy nagle wpadłam na pewien pomysł - Odnajdę swojego ojca, może żyje. Tak to wspaniały pomysł!
 - Ale, ja muszę pójść z tobą. - powiedział.
 - Nie, proszę ja chcę pójść sama, a ty musisz zostać z dziećmi. Nie miej mi tego za złe. - poprosiłam.
 - Ale... - powiedział, ale mu przerwałam.
 - Proszę zgódź się! Zobaczysz jeszcze go znajdę. - poprosiłam błagalnym wzrokiem.
- A jeśli ci się coś stanie? Kto ci wtedy pomoże?
 - Mam takie dwa talizmany, że jeśli komuś dzieje się coś złego to przekazuje to drugiemu. - wyjaśniłam - Powieś go na szyi.
 - A jeśli będziesz daleko? To jak zdążę ci pomóc? - spytał.
 - Nie martw się, daleko nie pójdę. Będę musiała się jeszcze z dziećmi pożegnać. To jak zgadzasz się?

 < Dragon??? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz