- Ja też cię kocham! - powiedziałem uśmiechając się do niej - Ok, teraz trzymaj się mocno.
Poczułem jej uścisk na plecach. Skierowałem się w stronę chmur, chwilę później wleciałem w nie, można było poczuć leciutki, przyjemny wiaterek. Usłyszałem chichot Valixy, najwidoczniej spodobała jej się to. Nagle wynurzyłem się z chmur i widzieliśmy tylko niebo i zachodzące słońce. - Tu jest... pięknie! - zachwycała się Valixy. - Przy tobie to nic, bo ty jesteś jeszcze piękniejsza - wyznałem czule. Ponownie usłyszałem jej słodki śmiech. Później lecieliśmy w ciszy, jednak nam do szczęście słowa nie były potrzebne. Lecieliśmy tak przez pewien czas, aż zaczęło powoli robić się zimno. - Lepiej już wyląduję, bo zbliża się zmrok i mogę potem nie widzieć, gdzie lądujemy. - powiedziałem. Chwilę później byliśmy już na ziemi. - Było cudownie. - powiedziała Valixy - Dziękuję. Przytuliła mnie i pocałowała, odwzajemniłem jej pocałunek. Staliśmy tak dość długo, nie zbierało się na to byśmy szybko skończyli, gdy nagle usłyszeliśmy kogoś chrząkanie. Przestaliśmy się całować i spojrzeliśmy w stronę, skąd dochodził kogoś głos. Okazało się, że to Zeke. Musiał, w tej chwili przechodzić tędy? A tak było cudownie. - Nie przeszkadzam? - spytał. - Trochę tak. - powiedziałem z pogardą, - Spoko, wyluzuj stary, już sobie idę. A wiecie, że niedługo będziemy mieć dwa lata i będziemy mogli mieć partnerstwo? - zaśmiał się. - To już dwa lata? - zdziwiła się Valixy. - Najwyraźniej. - zaśmiałem się. Cieszyłem się, że nie długo, będę z Valixy partnerami, nareszcie! Tylko jeśli się zgodzi... <Valixy c.d.? ;*> |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz