Siedziałam tam długo,nie wiem ile,bo straciłam poczucie czasu. Wiatr powiewał moją czerwoną,dziko nastroszoną grzywą.
-Witaj!-usłyszałam
Miałam nadzieję,że to Ayer,ale myliłam się. To był ktoś piękniejszy.
O holender!On jest boski!-pomyślałam i westchnęłam.
Wpatrywał się we mnie tak czule,romantycznie,że od razu wszystkie problemy zniknęły.
Poczułam się wolna.
-Hej!-przywitałam go-Jestem Bloodspill,a ty?
-Bloodspill-wyszeptał
-Też jesteś Bloodspill?-zapytałam zdziwiona.
-Nie-zaprzeczył-Blade.
Śliczne imię-pomyślałam
-Co ty tu robisz?-udawałam obojętność.
Próbowałam pokazywać mu obojętność,że tu jest,ale on zachowywał się tak jak Ayer,gdy powiedział,że mnie kocha. Szczerze też poczułam coś do Blade'a.Było to naprawdę silne uczucie.
-Szukam watahy-powiedział słodko.
Prychnęłam.
-Więc zapraszam cię do watahy Czarnego Księżyca.
-Znakomita propozycja od takiej ślicznej wilczycy przyjęta-wymruczał romantycznie.
Podeszłam do niego. Nie wiem co mi strzeliło do głowy. Objęłam go ramionami i powiedziałam:
-Kocham cię.
-Ja ciebie też-powiedział i pocałował mnie namiętnie.
Czułam jego ciepło. Pragnęłam jego dotyku. Chciałam,żeby ta chwila trwała wiecznie,gdy nagle...
-Blood!
<Ayer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz