poniedziałek, 10 września 2012

Od Belli c.d. opowiadania Dragona

Gdy się obudziłam, spostrzegłam, że nie mam koło mnie Dragona. Hmmm, dziwne... - pomyślałam - Nigdy o tak wczesnej porze nie wychodzi. No cóż muszę zacząć się przygotowywać, do "podróży". Wiedziałam, że będę tęsknić i się martwić. Nie wiedziałam, czy Dragon da sobie radę beze mnie. Nie, nie mam czym się martwić, to dobry ojciec i mąż. Moje myśli przerwała Alice.
- Dzień dobry mamo. - powiedziała zaspana.
- Cześć, córeczko. Już się wyspałaś?
- Yhmy... - wydukało - Gdzie tata?
- Sama nie wiem. - odpowiedziałam - Ale na pewno zaraz wróci. - dodałam.
- Aha. - powiedziała i położyła się na moje i Dragona łoże.
Chwilę później, zaczęła leciutko podchrapywać. Zaśmiałam się pod nosem, będzie mi tego brakowało... Chwilę później przyszedł Dragon z soczystym jeleniem i parą królików.
- Cześć, kochanie. - powiedział czule.
- Cześć. Dzieci śniadanie! - krzyknęłam.
Alice ledwo co wstała, zresztą Andy tak samo, ale gdy zobaczyli jedzenie od razu się ożywili. Zjedliśmy wszyscy śniadanie, wiedzieliśmy co teraz nastąpi, pożegnanie... Nikt nic nie mówił.
- No to co? Przytulicie mamusię? - zachęciłam dzieci.
- Będziemy tęsknić. - wymamrotała Alice i Andy, przytulając mnie.
- Ja też. - powiedziałam - Dragon?

< Dragon, c.d.? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz