wtorek, 11 września 2012

Wielkie Zaskoczenie (opowiada Onyks)


W czasie polowania zboczyłem troche od reszty i usłyszałem jakiś szum w krzakach ostręrzyn, wpadło mi do głowy że ktoś inny np.: w czasie teleportacji lub w biegu mugł w to wpaść.
 Na szczeniaka troche za mocno się życał, a na samca za słabo, więc zdedykowałem że to może być jakaś samica.
 Nasze samice zostały bo Elena miała z nimi do pogadania.
 Nagle przemkneła mi przez głowę myśl że to może być ktoś obcy.
 Zaczołem się skradać. Ale nagle wyskoczyła na mnie z gadką:
 - Kim jesteś i co ty tu robisz?
 - Mam do ciebie to samo pytanie. - odpowiedziałem szybko lecz kulturalnie
 - Ja zapytałam pierwsza. - odpowiedziała zdecydowanie
 - No, dobrze - zgodziłem się nieco zmięczony tą gadką.
  Mam na imię Onyks. To teren mojej watahy więc zdiwiłem się widząc kogoś obcego.
 - Ooo.., ja jestem Omega - wydukała nieco zawstydzona.
 -  A co ty tu robisz? - Powtużyłam pytanie.
 -  Sąsiednia wataha wygoniła mnie, myślałam że to oni więc szybko się ukryłam i niestety wpadłam w ostrężyny.
 - Troche jesteś poobdzierana. Zawołam mojego starszego brata,  jest lekarzem. A nie powie nikomu o tym że tu, jesteś przynajmniej na razie. - zaproponowałem
 -  Nie trzeba.
 - Nalegam.
 - No dobrze - zgodziła się niechętnie.
 Pobiegłem szybko po Płomienia.Szybko ją opatrzyl i stwierdził że gdyby tgo nie zrobił to byłoby bolesne zakarzenie.
 - Samochwała - bąknołem
 Płomień popatrzył na mnie z byka i zapytał:
- To co robimy?
 - Ale z czym? - zapytałem zapominając o wszystkim
 - Z twoją nową przyjaciółką?
 - A.. z nią - Szybko obszytomniałem.
 - Niewiem może przedstawić ją Elenie?
 - No, niewiem
 - Wiecie że tu dalej jestem? - Zapytała Omega.
 - Tak.., tak... - powiedziałem zamyślony
 - No dobrze, chyba nie mamy innego wyboru co nie? - Zapytał nie pewnie Płomień.
 Wstał i zaczoł iść, poszliśmy za nim.
 - Nagle zapytał znasz telepatię prawda Onyks? Czy to taż znaczy  ze przesyłasz innym myśli?
 - Dwa razy, Tak
 - To dobrze powiadom reszte gdzie jesteśmy.
 - Ok
  Gdy doszliśmy przeprosiliśmy za przeszkodzenie im i zaraz zaczeliśmy wszystko opowiadać.
 W końcu Elena krzykneła:
- No dobrze nie mamy innego wyboru - Wszyscy zamarliśmy.
 Musimy cię do nas przyjąć nie ma innej obcji. - odetchneliśmy z ulgą  
                                                                                                                                                                                             I tak właśnie Omega dołączyła do watahy, a  Onyks zdobył parynerkę:-))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz